• Wpisów: 251
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis: 3 dni temu, 00:25
  • Licznik odwiedzin: 50 801 / 556 dni
 
szkotka
 
Szkotka: Przez krótką chwilę poczułam się wolna i szczęśliwa.. postanowiłam zwolnić się  z pracy. Stwierdziłam, że pójdę na studia podyplomowe i skupię się na nauce angielskiego. Jakieś małe oszczędności mam więc dam sobie radę. W międzyczasie coś sobie znajdę - cokolwiek. Byle nie czuć się tak jak teraz.

Umówiłam się z szefem na spotkanie, ale nie doszło do skutku (miał zadzwonić kiedy mam przyjść). Teraz zaczynam znowu się bać życia bez pracy i myślę, że może to znak, że jednak nie mam się zwalniać.

:(

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    @blackberryswirl: Dopiero szkolę język :( .. więc to jeszcze potrwa. Pracuję w SAP-ie, ale tych modułów jest tak dużo, że i tak wszystko zależy od działu do jakiego się dostaniesz..
     
  •  
     
    @blackberryswirl: Kocham ich.. bardzo bardzo, ale dawno temu powinni mnie wykopać ;)
     
  •  
     
    @blackberryswirl: Moi rodzice są z tych co trzymają dzieci blisko siebie ;p Stąd też pewnie w jakimś stopniu moja niedojrzałość..
     
  •  
     
    No i wydawało mi się, że napisałam jeszcze jeden komentarz, ale chyba się nie dodał. Był o tym, że mam świadomość, że rozrzucam atmosferę myślenia życzeniowego z miejsca, z którego wygodnie się mówi takie banały. I jeszcze jedna sprawa - przez większość mojego życia moi rodzice dawali mi pieniądze na rozwój, ale również powtarzali, że jestem debilem i wrócę do nich na kolanach jak życie mnie skopie. Cała moja praca była zorientowana na to, żeby prędzej umrzeć niż wrócić na moje przedmieścia. To była niezbyt zdrowa ale bardzo konkretna motywacja. Także ten, każdy ma swój krzyż do zarzucenia na plecy i trzeba łapać każdą okazję, żeby piąć się w górę. I nie kwestionować swojej motywacji, bo łatwo jest się poddać.
     
  •  
     
    @Szkotka: No, moi rodzice się raczej nie pieścili, ale to jest zupełnie inna historia. Praca biurowa jest o tyle trudna do ogarnięcia, że dużo osób w nią celuje, ale też dużo się ewakuuje, bo nie ma gdzie awansować. Spróbuj do tego podejść zadaniowo - wypisz sobie duże firmy z dużymi biurami w Polsce, sprawdź ich warunki rekrutacyjne i zobacz co musisz umieć żeby się załapać. I ustal widełki finansowe. Na tyle na ile znam grupkę pracownic biurowych które uczę angielskiego, języki + SAP są najwyżej cenione, nie warto się natomiast pchać w logistykę, bo możesz dostać nienormowane godziny pracy. Kobiety bez dzieci i bez stałego chłopa (nie można o to pytać, ale można o tym wspomnieć) są o tyle dobrze widziane, że godzą się na nadgodziny i delegacje, więc jeśli dobrze postrzegam Twoje życie towarzyskie wygrywasz z każdą młodą mamą, która musi być w domu przed zamknięciem przedszkola.
     
  •  
     
    @blackberryswirl: "Spierdalać" ...? ;)
     
  •  
     
    @blackberryswirl: Ja nie trafiłam na takie studia :( Zazdroszczę. Właściwie to jakakolwiek praca (biurowa) - nie wybrzydzam, ale pracowałam ciężko fizycznie i do tego etapu nie chcę wracać nawet za spore pieniądze.. Ile..czy ja mogę w mojej sytuacji wybrzydzać?
     
  •  
     
    Duzo zalezy od fuksa w zyciu, niestety. Ja mialam wiecej szczescia niz rozumu. Z tego dojezdzania 4h na uczelnie nie skonczylam pierwszych studiow. Dotyk szczescia, bo rekrutowalam sie na nowe w jakims trzecim naborze i te studia okazaly sie miloscia mojego zycia. Ale jaki wstyd na dzielni, gdzie wszyscy sie znali, ze wylecialam ze studiow, jaka hanba dla rodziny. Ojciec sie do mnie nie odzywal ze dwa miesiace, bo powinnam spierdalac na pole wypasac swinie. Pytanie tez brzmi, co chcialabys robic i jaka pensja Cie urzadza?
     
  •  
     
    @Szkotka: Nieprawda. Jestem z glebokich przedmiesci. 2 godziny busem na uczelnie w jedna strone i te rzeczy. Rodzice mnie mocno pchali do nauki i to faktycznie zaprocentowalo, ale na moim wygwizdowie moglam albo mieszkac z rodzicami i sobie dojezdzac te 2 godziny do mojego korpo albo wynajac pokoj (o mieszkaniu zapomnij) i zyc na konserwach. Kiedy zaczelam pisac tego bloga bylam jakis miesiac po przeprowadzce 500 kilometrow od domu i wtedy jeszcze mialam jakis pieniadz na zycie, ale potem byl moment ze pozyczalam na czynsz.
     
  •  
     
    @Szkotka: ja wiem, że to nie jest takie proste, ale zamknij oczy i wyobraź sobie, że tam już nie pracujesz... Ja tak sobie wyobrażałam jak rzucałam pracę wykładowcy w kołchozie... W połowie umowy nie dorozwiązania bo zlecenie. Dałam radę! To i Ty dasz radę! :D
     
  •  
     
     
  •  
     
    @blackberryswirl: Dziękuję Ci za Twoją historię :) Widzę jednak, że dzieli nas spora przepaść. Nieśmiała wieśniaczka ze mnie ;) Bez odpowiedniego wykształcenia i interesującego doświadczenia. Praktycznie od wielu lat nie poszłam ani krok naprzód... I jeszcze ta pustynia zawodowa w mojej okolicy..
     
  •  
     
    @` Niezależna od innych <3: Jesteś bardzo miła :) Dziękuję
     
  •  
     
    @serdeleknadiecie: .. żeby to było takie proste :(
     
  •  
     
    Zwolniłam się z poprzedniej pracy nie mając nagranej nowej. Najpierw oszczędności wystarczało na fajne życie i zastanawianie się co dalej, a potem poczułam oddech bezrobocia na karku. Ostatecznie miałam masę szczęścia, bo ogarnęłam nową pracę po jednym z pierwszych CV i pierwszej rozmowie, ale musisz mieć świadomość, że możesz skończyć w lepszej, zdrowszej pracy, ale z niższą pensją i sobie policzyć czy Ci się to opłaca. Ja zamieniłam bardzo toksyczne korpo z wysoką pensją na bardzo spokojną pracę za mniejsze pieniądze i nie żałuję, ale gdyby mi się nie udało, to pewno musiałabym wrócić za jakieś biurko w szklanym molochu. Zawsze lepiej niż telemarketing, ale chyba bym się załamała i zapłakała jakbym miała 8 godzin na dobę klikać w dokumenty.
     
  •  
     
    @Szkotka: to uciekaj ;) masz oszczędności, masz za co żyć! To uciekaj! ;)
     
  •  
     
    Moze zamiast sie zwalniac, zacznij szukac innej. Swiadomosc ze za chwile stamtad sie zawiniesz sprawi ze bedziesz bardziej na luzie podchodzic do pracy i ludzi.
     
  •  
     
    Ja myślę, ze jak Ci jest zle w danej pracy to warto to zmienić. Niestety praca bardzo wpływa na nasze życie prywatne, w końcu spędzamy tam około 8h na dobę. A czasami więcej, to już zależy. Po co być nieszczęśliwym, skoro może się cos zmienić na lepsze? Życzę powodzenia i dużo siły!
     
  •  
     
    @Gorzkie Żale: Dziękuję za dobre słowo..
     
  • awatar
     
     
    Gorzkie Żale
    @Szkotka: nie bój się :) będzie dobrze... bądź silna, bo nie masz powodów być słaba; delikatność jest potężną siłą :*
     
  •  
     
    Żałuję, że nie jestem silniejsza..
     
  •  
     
    @Gorzkie Żale: Stres.. stres.. strach.. strach.. wyścig szczurów plus gromada kretów szefa...
     
  • awatar
     
     
    Gorzkie Żale
    @Szkotka: czemu jesteś nieszczęśliwa? :(
     
  •  
     
    @serdeleknadiecie: Jestem tam bardzo nieszczęśliwa..
     
  •  
     
    Zmierzam, że wszystko to możesz robić pracując. Chcieć znaczy móc
     
  •  
     
    Ale powiedz mi, po co zwalniać się z pracy gdy nie masz nagranej drugiej? Żeby żyć z oszczędności i uczyć się angielskiego?
     
  •  
     
    Kto nie ryzykuje ten nie zyskuje....tak mowila moja babcia
     
  •  
     
    @Gorzkie Żale: .. lub Ktoś..
     
  •  
     
    @Gorzkie Żale: .. a może właśnie coś mnie ochroniło..
     
  • awatar
     
     
    Gorzkie Żale
    Słabe te znaki, pod wpływem których się poddajesz :P